Chciałabym napisać jakieś krótkie podsumowanie roku 2010. Jednak wiem, że nie mam na tyle fotograficznej pamięci by móc wszystko przytoczyć miesiąc po miesiącu, postaram się zrobić to podobnie jak rok temu – podzielić ten rok ja jakieś etapy, rozdziały. Bynajmniej ogólnie mówiąc był to dla mnie BARDZO ciężki rok, spotkało mnie wiele niemiłych rzeczy, rozczarowań, smutnych chwil. Cieszę się, że on już minął i mogę znów wszystko rozpoczynać od nowa. Na nowy rok mam milion planów, a przede wszystkim pragnę by było to 365 wyjątkowych dni – będę ku temu dążyć i postaram się odmienić w swoim życiu to co na dzień dzisiejszy nie satysfakcjonuje mnie.

podróże.
Ljubljana i Villach – wyprawa życia, którą przeżyłam z Kamilem i Łukaszem, dużo nerwów mnie to kosztowało, jednak spędziliśmy wiele fajnych chwil. Dziękuję Anji, Jurijowi i Speli za pozytywne przyjęcie nas w swojej ojczyźnie ;-)
Graz – weekend w Austrii związany z prymicjami Adriana. Również mega pozytywnie.
Kassel – jak i rok temu wakacje w niemieckiej stolicy multi-kulti. Zakupy, zakupy, zakupy i Mundial ;-)

praca&studia.
Zakończyłam staż w PCPR i od grudnia jestem w tejże instytucji zatrudniona na umowie – moje chyba największe osiągnięcie tego roku. No i rzecz jasna powróciłam na studia – obecnie studiuję pracę socjalną na UŚ w Katowicach, studia niestacjonarne oczywiście. Jest mi potwornie ciężko, nie wiem kompletnie o co kaman na wykładach i mam nadzieję, że przeżyję I sesję...

skoki.
FIS Cup Szczyrk – fajne zawody, spędzone w miłym gronie, jednak teraz już wiem, że to był początek wielkiej afery, o której najchętniej zapomniałabym. Popełniłam wtedy jeden z największych błędów życia, albo też można interpretować to tak, że pewna osoba nazbyt wykorzystała moje dobre serce. Ale zawody same w sobie były miłe, także dziękuję Chłopakom za ciepłą herbatkę i równie ciepłe pogaduchy ;-)
PŚ Zakopane – z tego co pamiętam to dużo spraw do załatwienia, dużo planów lecz mało czasu. Ale wszystko było pozytywne. Najlepiej wspominam sanki, imprezę urodzinową i nocne ploteczki w COSie z Dawidem ;-)
PK Wisła – hmmmm ciężko mi cokolwiek powiedzieć na temat tego wyjazdu. Aga przypomnij mi, czy to ten wyjazd, który przespałyśmy w pokoju i nie poszłyśmy na imprezę z Wiosną? Jeśli tak to nie mam nic więcej do powiedzenia ;P
MP Wisła – masakra nad masakrą! Potworna pogoda, głupie humory, a do tego zero ludzi na skoczni. Jednak powrót do domu busikiem Polish Teamu podniósł trochę na wartości ten dzień.
LGP Wisła – można powiedzieć, że katharsis roku. Pełne wyciszenie, dni spędzone w górach, nad rzeką i na skoczni. Miło wspominam ten czas. Nawet bardzo miło. Co cieszy – Ola pokochała Wisłę :-)
Puchar Jesieni – oh yes! To dopiero był wyjazd. Zawody mniejszej rangi, jednak energia jaką mi dostarczyły zdecydowanie wystarczyła mi na przeżycie końcowych miesięcy roku! Wielkie dzięki!

życie prywatne.
Znów poczułam powiew życia w pojedynkę. Wielkie obawy przed tym wszystkim, ale uważam, że dałam rade w 100%. W ciągu tego roku było obok mnie wiele wspaniałych Osób – Ola, Aga, Beata, Justyna, Dawid, Kamil. Fajnie ich mieć i czuć ich wsparcie. Przede wszystkim przekonałam się jak to jest gdy Przyjaciel płci przeciwnej stara ci się pomóc i rozwiązuje z Tobą zawiłe problemy twojej egzystencji. Fajna sprawa. Dziękuję także Justynie za kilometry maili i te kilka fajnych dni spędzonych razem w Katowicach! Reszcie jakoś szczególnie dziękować nie będę, gdyż notka przybrałaby kolosalnych rozmiarów. Wy wiecie za co Was kocham, szanuję i ubóstwiam. Bo jesteście! Dziękuję <3

plany na nowy rok.
Przede wszystkim początkiem takiego nowego życia będzie wyjazd na PŚ do Zakopanego i impreza urodzinowa, którą mam zamiar tam odprawić. Mam milion pomysłów jak to wszystko zorganizować, z drugiej strony mam nadzieję, że Aga mi w tym wszystkim pomoże – ona ma zawsze dużo fajnych, świeżych pomysłów ;-) Co do wakacji tez mam dość sympatyczne plany. A tak ogólnie to mam zamiar przewrócić swoje życie o 180 stopni. Troszkę poprzewracać priorytety w swoim życiu. I zwrócić uwagę na pewne Osoby, które są blisko mnie, a czasami po prostu nie doceniam ich! Aż wstyd. A takim początkiem początków będzie dzisiejsze farbowanie włosów na inny odcień ;-) Tak więc życzę wam udanego roku, a sobie by te wszystkie wasze noworoczne życzenia skierowane w moją stronę ziściły się! Buźka!

Pozdrawiam was,
KaszJa


KOMENTARZE (3)

Zacznijmy od tego, że wczoraj zamówiłam noclegi na Zakopane, heja! Oczywiście jak zadzwoniłam na Pocztowców to okazało się, że już nie ma wolnych pokoi, jednak po chwili Pan Andrzej powiedział 'no cóż, musi się coś znaleźć'. Ja już tak mam, że wszystko załatwiam na ostatni moment ;P Najgorsze jest to, że jeszcze na 100% nie jestem pewna czy zdołam pojechać :o Jednak jeśli nie uda mi się to będzie to dla mnie największa porażka w życiu. Przecież tak bardzo z Dziewczynami czekamy już na to Zakopane... Bo ono będzie takie... idealne <3

Zdenerwował mnie fakt, iż nie pojawi się kolejny sezon 'Ratowników'. Nie rozumiem dlaczego serial ten nie ma oglądalności :/ Przecież był taki fajny... Na szczęście TVP zlitowało się i puściło II sezon 'Bananowego Doktora'. I rzecz jasna znowuż zastanawiam się skąd wziął się ten durny tytuł ;>

Moje zmieniające się z minuty na minutę nastroje denerwują mnie. Ostatnio pobeczałam się, że Dawidowi nie idzie w PŚ, a przecież On tego tak bardzo chce, i jest taką fajną Osóbką. A te wszystkie bodźce i odczucia to magia dla mnie, niech to nie będzie takie skomplikowane. Dlaczego nie może to być tak, że siadasz na belkę i siup w dół? No, a potem się wkurzyłam, bo organizuje zakładowy kulig, a nikomu się jechać nie chce – bo zimno, bo remont, bo mąż, bo dupa. Ale po chwili odwiedza mnie w pracy Kasia i wszystko mija – jest radość :-) I nie nadążysz, ja też nie nadążam. Heja wszystkie ekipy :D

'Happiness' Alexis Jordan to piosenka idealna :-)

Pozdrawiam was,
KaszJa


KOMENTARZE (0)

Mam paskudny dzień. A ściślej mówiąc popołudnie. Dowiedziałam się o śmierci Simony, a to naprawdę nie było proste. Poprzez zawody PK Ladies w Zakopanem zgrałam się z wieloma zawodniczkami i Ona była jedną z tych, którą kojarzyłam, lubiłam i wymieniałam z nią uśmiechy na skoczni. Nie potrafię uwierzyć w to, że już jej nie ma z nami. Taki Aniołek z niej był. Wesoła, uśmiechnięta, pogodna. I taka pozostanie w mojej pamięci.
Chcąc rozładować emocje postanowiłam z Kimś pogadać. Ale i to mi nie wyszło. Jestem taka głupia, starałam się pocieszyć tę Osobę na siłę, a skutek był odwrotny :( Czasami wydaje mi się, że tylko doprowadzam ludzi do szewskiej pasji. Co za beznadzieja.
Muszę napisać projekt z zakresu pomocy społecznej na zaliczenie i chyba zaraz za to się zabiorę. Byle zapomnieć o dzisiejszych uczuciach. Stupid world.

Nie wiem czy zauważyliscie, ale udostępniłam wam archiwum ;]

Pozdrawiam was,
KaszJa


KOMENTARZE (0)

Myślałam, że ten nowy rok zacznę mega pozytywnie, ale to se neda! Pomijając cały ciąg nieszczęśliwych wypadków pragnę napomnieć, iż jestem chora. Wyłożyło mnie kompletnie na łopatki. Nie pamiętam czy kiedykolwiek byłam tak chora jak teraz... Co gorsza nie mogę wziąć zwolnienia lekarskiego, ponieważ w piątek muszę pojawić się na zajęciach, a w sobotę chciałabym być w Szczyrku na FIS Cupie. Wczoraj wzięłam sobie dzień wolnego i kurowałam się – trochę pomogło, jednak dziś dodatkowo chwyciło mnie jakieś przeziębienie :/ Odporności moja gdzie jesteś?! Jem masakryczne ilości cytryny i chyba zaczynam wierzyć, że przekonanie co do działaniu witaminy C jest totalnym mitem.... Jedyna pozytywna rzecz, która spotkała mnie w ostatnim czasie to zakup torby z Jack Wolfskin – wprost uwielbiam ją <3 Oby od soboty było więcej takich pozytywów! See ya in Szczyrk! Ktoś w ogóle się wybiera?

Pozdrawiam was,
KaszJa


KOMENTARZE (0)

Nic mi ostatnio nie wychodzi :[ NIC NIC NIC. Aż strach się bać co przyniesie PŚ w Zakopanem. Na FISie w Szczyrku nie pojawiłam się... Nie cierpiałabym tak bardzo, gdyby nie fakt, że był tam Primoż Peterka. Może tego nie rozumiecie, ani nie zrozumiecie, ale jest On dla mnie baaaardzo ważny. Ważniejszy niż Gregor dla całe rzeszy fanek. Primoż jest Kimś wyjątkowym, niepowtarzalnym, Kimś za Kim tęsknię potwornie :( Mam nadzieję, że pojawi się jeszcze szansa by spotkać się z Nim.... Inaczej umru.

Mama napaliła się na majowy wypad do Rzymu na Beatyfikację. Nie ukrywam, że jestem za! Póki co jestem na etapie wyłapywania fajnych ofert w Internecie. Może ktoś z was znalazł jakieś fajne wyjazdy zorganizowane? Będę wdzięczna jak mi coś podeślecie :-)

W czwartek przyjeżdża Ola i w piątek wyruszamy na podbicie Zakopanego. Aga dołącza do nas w Bielsku. Zostajemy do poniedziałku. Cieszy mnie wiele aspektów tego wyjazdu, ale nie będę o nich mówić głośno, bo się wstydzę ;> haha

Pozdrawiam,
KaszJa


[rozkoszny demotywator]


KOMENTARZE (2)

Tak. Zakopane coraz bliżej. Jutro ostatni dzień pracy mnie czeka. Wieczorem Ola przyjeżdża. Wszystko cacy. Jednak ja nie wiem czemu potwornie boję się tego Zakopanego. Jakby miało się stać coś, co przewróci moje życie do góry nogami. Z jednej strony potrzebowałabym takiego nagłego zwrotu akcji, z drugiej strony zawsze boję się radykalnych zmian. Zobaczymy co życie przyniesie. Mam nadzieję, że będzie śnieg. Już tęsknię za nim. A śnieg zakopiański jest taki magiczny, spełniający marzenia i pragnienia Do zobaczenia kochani. Wam również życzę udanego wyjazdu i niezapomnianych wrażeń :-)

Pozdrawiam was,
KaszJa


KOMENTARZE (0)

PŚ mega udany <333333 Aż mordka mi się śmieje jak o nim myślę. Poznałyśmy wspaniałych ludzi – Szwajcareczki, czyli grupka kibiców ze Szwajcarii, kolegę z Tych i wiele inny niezidentyfikowanych osób. Były sanki, była wiśniówka, były termofory i byliśmy My! Cieszę się, że tak dużo czasu spędzili z nami Kamila i Mariusz i mam nadzieję, że świetnie się z nami bawili, w szczególności na sankach na Antałówce :P Bo nawet przy świetle księżyca można się opalać! Jeśli chodzi o sportowe wrażenia to I klasa – zwycięstwo Adama, Simiego i Kamila – może być piękniej? Btw, Simi ukradł nasze zdjęcie :P Największe zaskoczenie wyjazdu to Schlieri – chyba nie muszę ukrywać, że go bardzo lubię, a to za sprawą mojej siostry, jednak to co zrobił w Adamo przebiło wszystko. Kopary nam opadły i wciąż zastanawiamy się dlaczego to on zareagował na nas, a nie my na niego. W sobotę oczywiście wybraliśmy się na imprezę to tzw. Morskiej Dupy :P Nikt tak naprawdę nie wie czemu akurat tam i kto o tym zadecydował, ale to szczegół. Początek był okropny, ale chyba głównie dla mnie. Zabawa rozpoczęła się dopiero wtedy, gdy Ola postanowiła, że zgubimy wszystkich i uciekałyśmy na drugi koniec MO. I tak oto do godz 4.00 spędziłyśmy czas z Polskim Teamem <3 Jednak wciąż nie rozumiem zjawiska 'pilnowaczek skoczków'. Ktoś może mi wytłumaczyć kim były te dziewczyny, które na siłę ich pilnowały? Dla mnie paranoja :/ Druga sprawa, która rozbawiła mnie do łez to zachowanie pewnej Pani, która uważa się za największą gwiazdę skoków, a do tego przyjaciółkę wszystkich zawodników. Moment, w którym podeszła do nas na parkiecie a wszyscy zawodnicy zmyli się w jednej chwili był bezcenny. Gratulujemy Pani! Powrót z MO dość ciężki, bo nogi odmawiały posłuszeństwa, a kolega Mustaf obraził się za kiełbasę krakowską ;-) Cóż jeszcze mogę wam rzec? Może to, że zaręczyłam się <3 Oj tak tak! Ślub jest w planach, a świadkiem będzie Kacper! Tylko niech nie przychodzi z Dziewczynami, które przed nim klęczały i szmerały go po dłoniach. Wszystko takie dziwne i zawiłe. Nie nadążycie, choćbyście chcieli :-) A ja wciąż kocham ich wszystkich i wszystkim to powiedziałam, choć nie zawsze w odpowiedniej chwili. Najpiękniejszy PŚ ever.! Wszystko było idealne <3 Dziękuję Wam i Huli Zgaduli ;-) :*

Pozdrawiam was,
KaszJa


KOMENTARZE (3)

Tragizm sytuacji. Czas zbyt szybko mija. Mam depresje podkołderkową. Wczoraj na dobrą sprawę ogarnęłam się, rozpakowałam po Zakopanem i odpisałam na wszystkie zaległe wiadomości. Chciałabym powrócić do Zakopanego. Zrozumiałam, że to moje miejsce na świecie, nie ze względu na skoki, lecz ze względu na atmosferę, ludzi i wspomnienia, które to miasto przywołuje. Jutro mam I egzamin – nie ogarniam materiału, wciąż wierzę, że Duch Św. oświeci mnie. Choć zdaję sobie sprawę, że gorzej będzie z egzaminem z Filozofii, ale z drugiej strony wierzę, że do tego czasu ogarnę się w 100% (choć będzie ciężko). Tak sobie myślę, że mogłabym pójść na koncert Bryana Adamsa, ale zastanawiam się z kim? Tu, w Rybniku, żadne wielkie wydarzenie nie ma znaczenia, gdyż nie ma tu Ludzi, dla których żyję. Owszem, jest Rodzina, ale to inny rozdział mojego życia. Wiecie co? Chcę już lato, chcę już pojechać do Austrii i spędzić piękny weekend w Alpach z Wami! Kocham.

Pozdrawiam was,
KaszJa


KOMENTARZE (1)



























"...w życiu piękne są tylko chwile, ale dla tych chwil warto żyć..."


2018

czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec


BIOGRAFIA
>>>



Szablon by anninko i OLNY for KašJa! Tylko coś dotknij a Ci paluszki pourywam!
Chcesz taki to se zamów tu. Amen.