Dziś po raz pierwszy od ponad miesiąca usiadłam, wzięłam w dłoń książkę i przeczytałam 2 rozdziały – niewiele, ale tak bardzo to cieszy.

Na szczęście udało mi się zakończyć projekt. Nie podoba mi się taka praca, nie czuję tego totalnie. Przez to wszystko mój cykl dnia uległ totalnemu rozkruszeniu – czasami siedziałam w nocy do godz 1.00 i analizowałam dane, zdecydowanie wolę pracę w normowanych godzinach pracy. Nie miałam czasu na nic – na posprzątanie, ugotowanie obiadu, odpisanie na maile. Dziś wraca moje życie – kocham to!

Mój nowy pokój jara mnie z dnia na dzień <3 Czuję się w nim dobrze, kocham zapach lawendy i widok poukładanych książek na regale (wcześniej z powodu braku miejsca leżały za biurkiem...).

Jutro zapowiada się kolejny zlot czarownic w Katowicach <3 Kocham Dziewczyny i to, że nasze spotkania są pełne pozytywnych wrażeń. Czuję jakbym narodziła się na nowo, szkoda tylko, że musiałam na to czekać rok... Jednak wiem, że teraz będzie wszystko lepsze, prostsze.

Na razie udało mi się napisać tylko jedną pracę zaliczeniową, już nie wspomnę, że od 2 miesięcy nie widziałam na oczy mojej pracy magisterskiej :/ Nawet nie mam po co pojawiać się na seminarium... A obiecałam sobie, że będę na wszystkich spotkaniach. Powodzenia!

To tak pokrótce jeśli chodzi ostatni miesiąc mojego żywota. Teraz już postaram się pisać regularnie. Dołączam dziś zdjęcia z 10-11.11.2011 r., czyli z wypadu do Zakopanego ;-) Heia!

Pozdrawiam was,
KaszJa










KOMENTARZE (1)

To niesamowite, że mam chwilę wolnego czasu i umiem napisać notkę. Jak jeszcze uda mi się przeczytać choć jeden rozdział książki to umrę z radości! Niecierpię tej pracy i jestem pewna, że od stycznia nie będę tam pracować...

A co u mnie się działo przez ten czas poza pracą?
Przede wszystkim Sabina zrobiła mi największą z możliwych niespodzianek <3 W sobotę wpadła do mnie, nie spodziewałam się, że jest w Polsce, a co dopiero, że odwiedzi mnie. Popłynęła łza szczęście. Wczoraj to ja pojechałam do niej złożyć życzenia urodzinowe. Fajnie mieć taką rodzinkę <3
W drodze do Sabiny zauważyłam w Rudach zabitą deskami knajpę. Troszkę smutno mi się zrobiło, to było Jego 'dziecko'. Kochał ją. Jednak po raz enty przekonałam się, że nie ma się co na człowieku mścić, bo prędzej czy później życie samo odwzajemni się za krzywdy sporządzone innym... Nie rozumiem tylko dlaczego taki żal mnie ogarnął...

Śniegu jak nie było tak ni ma :( Dziwne, że za nim tęsknię. Dziś nawet znalazłam na ogrodzie stokrotkę. Stokrotka w grudniu! Rzecz bardzo niesamowita.

Podjęłam decyzje w sprawie Sylwestra. Otóż odwiedzam Olę :-) Wraz z Agą. Czyli impreza w wykwintnym gronie, w najlepszym gronie. Szczerze? Już dawno na nic tak bardzo nie czekałam! Ten rok musi być wyjątkowo, skoro przywitam go w tak cudownym gronie!

A tak w ogóle podobno sezon 'last x-mas' rozpoczęty, a ja jeszcze ani razu tej piosenki nie słyszałam :o

Pozdrawiam was,
KaszJa



KOMENTARZE (0)

Brak śniegu naprawdę mnie irytował. Aż sama sobie się dziwię. W sobotę po spotkaniu z Justyną kiedy to stałyśmy na przystanku już myślałam, że zdarzył się cud – jednak kilka okruchów śniegu szybko zniknęło... Wyobraźcie sobie moją radość, gdy dziś się przebudziłam... Miło się zrobiło, gdy zobaczyłam białe podwórko :-) Naprawdę!

Wczoraj postroiłam swoją pomarańczową choinkę ;-) Dziś wypadałoby postawić choinkę w dużym pokoju, jednak nie wiem czy będzie ona miała szansę przeżyć te święta z Rokiem...

Kupiłam już spodnie i buty na sylwestra. moja Rodzina o mało zawałem nie padła jak zauważyła, iż zakupiłam.... szpilki ;] Ja sama stwierdziłam, że w takim obuwiu moje dni są policzone. Jednak trzeba coś zmieniać w swoim życiu i warto wejść w nowy rok z impetem ;-)

W piątek z miłą chęcią wybiorę się na premierę Mission Impossible 4 o ile Multikino naprawi swoją awarię i pozwoli mi na rezerwację miejsc on-line...

Zamówiłam sobie płytę Kx3 wraz z koszulką. Taki mały prezent na święta od samej siebie ;-)

Pozdrawiam was,
KaszJa




KOMENTARZE (2)

Na początek życzę wam najwspanialszych Świąt! Takich idealnych, wymarzonych, pełnych rodzinnego ciepła i radości. I niech cały rok będzie taki jak te 3 dni!

Generalnie nie jestem wylewna w życzeniach i nie przepadam za wierszykami, więc wybaczcie, że wolę napisać dwa słowa od serca. Ja sama też wolę dostawać takie życzenia. Padłam odczytując życzenia Kamola. Zastanawiam się skąd On ma tyle pomysłów, ale wiem, że przez to Go uwielbiam. <3

Niesamowicie się cieszę, że wszystkie moje prezenty doszły do wyznaczonych osób i spodobały się. Szczególnie cieszy mnie reakcja Ojca na koszulkę z the Beatles – niemal co 5 min słyszę 'ale mam świetną koszulkę'. A to miłe! Ja sama również dziękuję za wszystkie upominki i prezenty. Najbardziej wzruszył mnie kubek z Rosenthala, który dostałam do siostry <3

Polecam wam jak najbardziej Mission Impossible 4! Już dawno żaden film nie podobał mi się tak bardzo! Tom jak zawsze idealny, a akcja zaskakująca. Kocham kocham kocham!

Wczoraj powiedział mi, że w dzień mojej obrony, zaraz po egzaminie porywa mnie do Italii, do Toskanii. W drodze będziemy robić co 200 km postój na grappę. W Toskanii kupimy stary dom i będziemy trwać pod słońcem. Ile w tym prawdy? Ale warto mieć kogoś, kto zna Twoje marzenia i stara się wierzyć w ich spełnienie...

Pozdrawiam was,
KaszJa


KOMENTARZE (1)

Jak co roku chciałabym krócej czy też dłużej podsumować mijający rok. Przed chwilą przeczytałam podsumowanie roku poprzedniego i zrobiłam malutki rachunek sumienia. Do jakiego wniosku doszłam? To był udany rok, nawet bardzo. Roku zeszłego pod koniec grudnia błagałam, żeby rok 2010 zakończył się, a teraz z jakimś cholernym smutkiem żegnam rok 2011... Ale postaram się to wszystko podsumować w jakimś porządku.

najpiękniejszy dzień roku.
Zdecydowanie koncert Bryana Adams, choć wydaje mi się, że wieczorne pogaduchy z Primożem w Szczyrku śmiało zasługują na drugie miejsce ;-)

najgorszy dzień w roku.
Tutaj mam malutki problem i z przykrością stwierdzam, iż muszę wytypować dwa takie dni. Pierwszym z nich jest niestety dzień, w którym musiałam po raz ostatni utulić Cezara i pozwolić mu na ostatnia podróż... tę bezpowrotną. A drugi to dzień, w którym Adaś oznajmił, iż kończy karierę – naprawdę to był ciężki dzień, dzień w który zakończyła się pewna era, która już nigdy nie powróci.

podróże.
Zdecydowanie było ich dużo mniej niż w roku poprzednim, jednak wydaje mi się, że były one dla mnie bardzo ważne i ekscytujące. Najbardziej cieszy mnie fakt, iż udało się powrócić do Wiednia i znów mogłam cieszyć się tą niepowtarzalną cesarska atmosferą. Poza tym Budapeszt, gdzie pojawiłam się po raz pierwszy. Moment, który najbardziej będzie mi się kojarzył z tym miejscem to popołudniowe chwile zadumy z książką nad Dunajem... Miło wspominam wszystkie dni spędzone na walizkach – zdecydowanie :-)

skoki.
To pewien rozdział życia, dla którego pomału zaczynam pisać zakończenie. Zauważam, iż jeżdżąc na zawody nie jeżdżę po to by upajać się sportem, ale traktuję to jako pretekst spotkania się ze znajomymi. Bynajmniej w tym roku udało mi się zaliczyć:
Puchar Świata Zakopane – heja sanki i te sprawy. Takie chyba bardzo pozytywne chwile i pierwszy łyk wolności.
PK Ladies Zakopane – zawsze zawody dziewczyn są dla mnie czymś wyjątkowym i nie obyło się bez łez smutku, które wylałam w drodze powrotnej. Ogólnie mówiąc – fajne chwile spędzone z dziewczynami, a także polskim teamem ;-)
PK Wisła – najbardziej wkurzający konkurs ever! Ale cieszę się, że wraz z Justyną udało nam się pojechać razem na skoki, wypić piwo i pospacerować ulicami Wisły.
Red Bull – fajnie, że skoki się nie odbyły i generalnie była spieprzona cała zabawa.. Ale wyjazd pozytywny :-)
Lotos Poland Tour i PK Ladies – tutaj można by naprawdę dużo napisać, ale chyba nie chcę. Mogę śmiało rzec, że to był taki moment przełomowy w moim życiu, wiele się zmieniło, wiele mnie zmieniło. Były łzy radości i gorzkie łzy porażki. Mimo wszystko cieszę się, że chwile te dały mi mocnego kopniaka, a także dodały odwagi i samozaparcia.
Jak widać wyjazdów na skoki nie było wyjątkowo dużo, były raczej to wyjazdy zamieniające moje życie i niewiele miały wspólnego ze sportowymi emocjami. Tak wiele chwil mam w sercu, tak wiele wspomnień, pozostawię je dla siebie, będę je wspominać z Przyjaciółmi, będę na pewno do nich często wracać. Śmiać się i płakać. Live your life!

praca i studia.
Zakończyłam pracę w PCPR. Ta cała szopka o mało nie wprowadziła mnie do grobu. Największy żal pozostaje w fakcie, iż nie mogłam dostać stałego etatu... Ale to głębsza sprawa. W listopadzie rozpoczęłam pracę w firmie, o której wolałabym zapomnieć tak samo jak szef zapomniał o mojej wypłacie... Od stycznia na pewno nie będę kontynuować tam pracy.
A studia w Katowicach to dość fajny etap w życiu. Nie spodziewałam się, że poznam tak wspaniałych ludzi, przeżyję z nimi niezapomniane momenty, a weekendowe zjazdy będą przyjemnością ;-) Będzie mi naprawdę ciężko rozstać się z nimi... A praca magisterska... Wolę tego tematu nie podejmować... Jednak wiem, że muszę w końcu się zmobilizować i to tak dość poważnie!

życie prywatne.
O to jest ciekawy rozdział! Zmieniło się o 180 stopni! Poznałam nowych ludzi, zmieniłam styl życia, przeżyłam wspaniałe chwilę. Najbardziej podobały mi się katowickie zloty czarownic i mam nadzieję, że przyszły rok przyniesie nam jeszcze więcej pretekstów do spotkań! Poznałam Kamola, który jest najbardziej pokręconą osobą jaką znam! Doznałam prawdziwego włoskiego temperamentu. A przede wszystkim miałam kupę czasu na odbudowanie murów przyjaźni i dawnych znajomości. Tyle tego się wydarzyło, że naprawdę nie mam pojęcia o czym tu pisać. Choć były też momenty bardzo bolesne i takie przeżywałam we wrześniu. Miałam wrażenie, że zakochuję się w kimś, jednak wszystko okazało się doskonałą grą i manipulację. Historia na miarę Oskara.

zmiany.
Przede wszystkim powróciłam do rudego odcienia włosów co jest najbardziej pozytywną zmianą tego roku! Na nowo pokochałam Włochy i pochłonęłam milion włoskich książek, a moja kuchnia zamieniła się w królestwo pachnące świeżą bazylią i oliwą z oliwek. Odnowiłam 4 pokoje w domu, w tym mój własny. Kosztowało mnie to mnóstwo nerwów, pracy i pieniędzy jednak efekt jest cudowny :-) No i nabyliśmy nowego członka rodziny – Rokusia :-) Który przewrócił nasze życie do góry nogami!

koncerty.
Chronologicznie rzecz ujmując: Ira, Bryan Adams, Feel, Ewa Farna, Piasek, Michał Szpak. Gdyby nie tragiczne przedstawienie Ewy i Piaska, rok można by uznać za bardzo udany pod kątem muzycznym.

plany na nowy rok.
I tutaj pojawia się tak zwana wielka dupa! Gdyż nie zdradzę wam ich! Na pewno będę chciała rok ten przeżyć zupełnie inaczej niż ten mijający. Mam tyle myśli, tyle planów... Wzbudza to we mnie różne uczucia – od radości, po smutek, kończąc na ekscytacji! Na pewno początek roku będzie wyjątkowy, gdyż spędzę go z najważniejszymi Kobitami mojego życia. Wam wszystkim życzę nie tylko udanego sylwestra, ale również takiej chwili zadumy nad mijającym rokiem i trafionych postanowień noworocznych!

Pozdrawiam was,
KaszJa

A rok 2011 chciałabym pożegnać tym oto kawałkiem dobrej polskiej muzyki:


KOMENTARZE (2)



























"...w życiu piękne są tylko chwile, ale dla tych chwil warto żyć..."


2018

czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec


BIOGRAFIA
>>>



Szablon by anninko i OLNY for KašJa! Tylko coś dotknij a Ci paluszki pourywam!
Chcesz taki to se zamów tu. Amen.