Cóż Dziewczyny moje Kochane. Aleksandro i Agnieszko. Czas na cenzuralne podsumowanie PŚ. Podkreślam, iż cenzuralne!

Cały czas zastanawia mnie fakt dlaczegoż tegoroczny PŚ był taki dziwny... Zbyt mało czasu? Zbyt wiele rozczarowań? Zbyt wiele wszystkiego? Nie wiem.
Pierwszego dnia mega niespodziankę zrobiła nam Aga – pojawiła się choć miała być dopiero w sobotę. Ahhh <3 Czas potwornie szybko mijał... Zawody sprawiły, iż moje mrozoodporne buty zamroziły mi totalnie każdy palec u nóg. Trzeba było tańczyć jak pan w czapce z Deichmanna... ;P Lubie wieczory spędzone z Nimi przy drinku w pokoju <3 Wszystko jest takie wesołe i pozytywne. Choć śpieszyło mi się 'wyprać kurtki' i uciec jak babcia Oli :P Polaczki były w Hyrnym na spotkaniu, więc dopiero koło 22:00 udało mi się spotkać z niedoszłym mężem, który poinformował mnie, iż jest moim mężem. Jak na żonę przystało flagę dopingującą sobie przygotowałam. Straciliśmy chyba poczucie czasu i mimo szczerych chęci położenia się wcześniej spać powróciliśmy do domu po 23... I plotki do 2... ale ciii ode mnie tego nie wiecie jakby co. Drugi dzień dniem konspiracji. Nie dość, że spać mi nie dali to zrobili jeszcze imprezkę urodzinową z tortem i różami – one love forever <3 Jesteście szaleńce kochane :* Zawody z termoforem także miłe, już nie wspomnę o zawartości butelki z nestea. Bywa. W tłumie wypatrzyłam pewne Osoby. Z radości o mało krzywdy im nie zrobiłam. Będę chyba przepraszać Was do końca życia. Zachowanie w stylu faneczki nie pasuje jednak do mnie... Forgive. Wieczorne sanky z Adamem nie udały się gdyż spał w Hyrnym, za to Izabela dzwoniła do Dawida, że Schlieri jest w COSie! A heia norge nawet uwierzyć nie chciała... Za to krzyki i piski na widok Dawida (który nigdy skoczkiem nie był) pod Hyrnym były the best of the best. Trzeba mieć głowę do głupot. Wieczorem Prestige i MOJE 'one love' Guetty (mężczyzny idealnego) <3 A Krzysiek mi pod nogi wchodził ;P Choć ten drugi nas nie lubi, cóż. Niedziela o dziwo spokojna. Postanowiłam odwiedzić chorego Brata, choć dziewicze tereny dały mi popalić... Nie ma to jak odkrywanie pięknych górek samotnie – byleby tylko na skróty :P Odebrałam od Brata swoje klamory i polar zachachmyciłam. Teraz w nim spędzam całe dnie i nawet do snu go nie opuszczam. Bo kocham zapach Brata o poranku *lol2* Dziś już Ola wróciła do domu. Odczuwam brak w swoim łóżku.
Dziękuję Wam wszystkim za ten dziwny PŚ.
A pewnych rzeczy celowo nie skomentówałam. Zawód jednym słowem.
One love :* <3

Pozdrawiam Was,
KaszJa




KOMENTARZE (1)



























"...w życiu piękne są tylko chwile, ale dla tych chwil warto żyć..."


2018

listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009

grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec


BIOGRAFIA
>>>



Szablon by anninko i OLNY for KašJa! Tylko coś dotknij a Ci paluszki pourywam!
Chcesz taki to se zamów tu. Amen.