Myślałam, że ten nowy rok zacznę mega pozytywnie, ale to se neda! Pomijając cały ciąg nieszczęśliwych wypadków pragnę napomnieć, iż jestem chora. Wyłożyło mnie kompletnie na łopatki. Nie pamiętam czy kiedykolwiek byłam tak chora jak teraz... Co gorsza nie mogę wziąć zwolnienia lekarskiego, ponieważ w piątek muszę pojawić się na zajęciach, a w sobotę chciałabym być w Szczyrku na FIS Cupie. Wczoraj wzięłam sobie dzień wolnego i kurowałam się – trochę pomogło, jednak dziś dodatkowo chwyciło mnie jakieś przeziębienie :/ Odporności moja gdzie jesteś?! Jem masakryczne ilości cytryny i chyba zaczynam wierzyć, że przekonanie co do działaniu witaminy C jest totalnym mitem.... Jedyna pozytywna rzecz, która spotkała mnie w ostatnim czasie to zakup torby z Jack Wolfskin – wprost uwielbiam ją <3 Oby od soboty było więcej takich pozytywów! See ya in Szczyrk! Ktoś w ogóle się wybiera?

Pozdrawiam was,
KaszJa




Ownlog