Nie lubię tego stanu. Nie lubię tęsknoty. Najgorsze jest to, że większość moich Przyjaciół jest tam, jeszcze chwilę temu byłam z nimi, a teraz znów szara rzeczywistość. Ciężki taki przeskok.

Zastanawiałam się jak opisać cały ten wyjazd. Postaram się przedstawić wszystko chronologicznie, choć pewno wiele rzeczy wyleci mi z głowy.

W sobotę koło 14:00 Kamil i Łukasz przybyli do Rybnika. Zjedliśmy obiad, a następnie wybraliśmy się na ostatnie zakupy. Wieczorem zrobiliśmy sobie grilla :) W niedzielę musieliśmy dość wcześnie wstać i wybrać się do Katowic pociągiem o 6:26. W Katowicach ponad godzinę czekaliśmy na intercity do Villach. Podróż dość szybko nam minęła. Było dużo śmiechów i schizów, w szczególności pod koniec podroży. Do Villach dojechaliśmy koło godz. 19:00. Podeszliśmy pod kasę, żeby zakupić bilety do Ljubljany i ku mojemu zdziwieniu na stacji zobaczyłam Anję Kuhar, a zaraz potem Anję Tepes! Dziewczyny zrobiły nam niespodziankę i przyjechały po nas <3 Anja K. powiedziała, że na trasie Villach – Lj są prowadzone remonty dlatego są podstawiane busy. Czekaliśmy przed dworcem na owy bus, jednak dość długo to trwało... Anja K. poszła do okienka zapytać się co jest grane, jednak chwilę potem wylatuje po nas i woła 'vlak' (pociąg)! Pobiegliśmy szybko na peron, ale zobaczyliśmy zaledwie dupę pociągu... Dziewczyny szybko zaczęły za nim biec i krzyczeć z całych sił, aby się zatrzymał. Muszę nadmienić, iż to był ostatni pociąg do Lj... Na szczęście zatrzymał się! Postanowiliśmy, że wysiądziemy w Kranj skąd odbierze nas Jurij. Jurij czekał już na nas na dworcu. Po 20min szalonej jazdy dojechaliśmy do Staneżić, gdzie mieszka Anja :) Posiedzieliśmy chwilę i pogadaliśmy po czym wybraliśmy się spać. W poniedziałek z rana postanowiliśmy ruszyć w teren :) Poszliśmy na Śmarną Gorę, skąd był przepiękny widok na całe miasto i okolicę! Naprawdę polecam. Spod Gory odebrał nas Jurij i zawiózł nas do domu. Zjedliśmy obiad po czym pojechaliśmy do centrum z Anją na egzamin, który oczywiście zdała :) Na godz 17:00 wstawiliśmy się na skoczni w Lj. Chwilę po nas dojechał Primoż Rychly, a potem Jurij i Luka. Primoż bardzo ucieszył się na mój widok i miał jak zawsze mln pytań :) Oznajmił mi, iż Primoż Pikl jest po ciężkiej operacji (co bardzo mnie zasmuciło), ale niebawem wróci do skakania. Trening był bardzo fajny i dość specyficzny – skoki z piłką, obroty w locie itp. Po treningu Jurij zabrał nas do sklepu, a później zawiózł do domu. We wtorek Anja z rana pojechała na jazdy a ja z chłopakami zostałam w domu. Koło południa pojechaliśmy zwiedzać miasto i zamek. Nie wiem dlaczego, ale wg mnie Ljubljana ma włoski klimat <3 Wieczorem poszliśmy pograć w mini golfa co bardzo nam się spodobało i nawet deszcz nie przerwał nam gry. Do domu wróciliśmy kompletnie mokrzy! W środę rano odwiedził nas Primoż R. i zdziwił się, że tak grzecznie siedzimy w domu :P Koło południa wybraliśmy się na go carty, co bardzo spodobało się chłopakom. Później zjedliśmy obiad w meksykańskiej restauracji i pojechaliśmy z Anją na egzamin, który także zdała :) Na miejscu spotkałam wielu znajomych skoczków, ale nie nawiązywałam z nimi żadnych rozmów, jedynie przywitałam się z Rokiem Zimą. Po egzaminie skoczkowie podwieźli nas busikiem na bowling. Choć to była straszna podróż, myślałam, że nie wyjdziemy z niej żywi ;P Po kręglach poszliśmy pograć w bilard, a potem do domciu.

Kolejne dni opiszę może jutro lub kiedyś tam. Nie mam teraz siły. Baj :*

Pozdrawiam was,
KaszJa






Ownlog
21.06.2010, 22:09 :: 83.5.167.143

rusa.

świetnie ! zazdroszczę :)
21.06.2010, 21:18 :: 77.255.155.193

Lenka

Tp musial byc swietny wyjazd :*
[zakochana-kobietka.blog.onet.pl]
21.06.2010, 20:21 :: 80.1.254.20

Honora

ale mi się marzy jakaś taka podróż:)
21.06.2010, 19:44 :: 188.146.105.175

Alex

Widzę, że wyjazd udany. Cieszę się ;) Co do tęsknoty to... Niestety tak jest-przyjaciele są zawsze zbyt daleko od nas...
;*;*
21.06.2010, 18:52 :: 217.144.193.63

lajtowo

duch-slovenii? ;) niemożliwe;)
wchodzę sobie na główną, 20ost dodanych.. ;)

kojarzysz taki nędzny own jak 'enjoy'?